12-12-2018 Izrael

Odsłony: 133

12 Grudnia 2018. Środa Godz. 19:00. Izrael z dala od szlaku pielgrzymek. Młody Żyd przypatrywał mi się...

Młody Żyd przypatrywał mi się stanowczo, lecz bez cienia poirytowania. Patrzył prosto w oczy, ale powód dla którego w grudniową noc zostawił wózek z dzieckiem i skręcił za mną w ciemną, boczną uliczkę znajdował się w moich rękach. Telefon! Wiedziałem, że o to mu chodzi, i on też wiedział, że ja wiem. Dlatego stał tak spokojnie, w tej swojej wielkiej, futrzanej czapie. I czekał. Nieważne, że się zgubiłem w jerozolimskim labiryncie; nieważne, że dyskretnie umknąłem w boczną uliczkę; nieważne, że noc, że dziecko w wózku, że turysta. Był piątek wieczór, a to znaczy szabas, a w szabas Bóg nie chce, żeby człowiek używał telefonu. Ani aparatu. Ani samochodu, ani windy, ani pralki, ani nawet budzika. Więc młody Żyd stał i spokojnie czekał, a ja, pod ciężarem jego wzroku i boskich wymagań, ruszyłem szukać drogi powrotnej do hostelu bez pomocy Google Maps.

W środę 12 grudnia zapraszam Was do kawiarni Południk Zero na opowieść i slajdy z mojej podróży do Izraela. Opowiem Wam, jak niesamowicie różnorodny jest ten maleńki kraj i jaka to mozaika kultur, nacji, podejść do religii i polityki. Dowiecie się, czemu ortodoksyjni Żydzi nie rozmawiają po hebrajsku; gdzie i dlaczego rząd Izraela stawia tablice "Żydom wstęp wzbroniony!"; czy wjazd do Autonomii Palestyńskiej na izraelskiej rejestracji to igranie ze śmiercią i wreszcie - co zrobić, jeśli jest szabas, windą się nie jeździ, a my mieszkamy na 10-tym piętrze.

Zapraszam!
Piotrek Ostrowski